Problemy techniczne
- niedziela 16 Październik 2011
- Przez Shadow
- Zostaw komentarz
No i stało się moi mili.
Już we wrześniu ruszają warsztaty literackie prowadzone przez Jakuba Ćwieka, pisarza młodego pokolenia. Pisarza mającego w swoim dorobku kilka wspaniałych książek o tematyce fantastycznej, a także kilka nagród.
Któż z nas nie zna przygód Lokiego, nordyckiego boga na usługach aniołów? Któż nie próbował przyrządzić kuchennych przysmaków gotując z Papieżem? Któż nie zwiedził dworca Katowickiego uciekając przed ciemnością, która płonie? Któż….
Ci co znają twórczość Kuby, wiecznie ociekającego zajebistością młodego acz bogatego w dorobek literacki człowieka, i mają zapęd do pisania, wiele zyskać mogą.
Ci, którzy w wędrówki z Jakubem się nie zapuszczali i nie tonęli w jego opowiadaniach i powieściach żałować tylko mogą, a i czym prędzej naprawić swe zaniedbanie;)
A okazja ku temu nadarza się wielka.
Warsztaty literackie zacząć się mają we wrześniu tego roku w Warszawie. Będą to zajęcia długofalowe (kilka miesięcy…), cykliczne. Spotkania odbywać się będą co tydzień, po 2h.
Grupy niewielkie bo 15 osób (więc mniej niż liczy klasa w szkole).
Jeśli ktoś z Was byłby zainteresowany uczestnictwem, proszę dać znać. Chętnie zbiorę grupę
Byłam już na warsztatach organizowanych przez Jakuba, i powiem jedno… jak tylko usłyszałam, że znów rusza z warsztatami, tym razem w innej formie (poprzednio były 3 dni po 8h…), oczka mi się zaświeciły i z wyrazem twarzy mówiącym „tak, tak, taaaaak, chcę” planować zaczęłam mord na Kubie o ile okazałoby się, że miejsc już nie ma.
Jest jeszcze prócz tego szansa zorganizowania warsztatów w pigułce, w tej formie co poprzednio – 3 dni po 8h. Ale musi się zebrać grupa (ok 10-15 osób), musiałabym znaleźć odpowiednie miejsce i zmolestować Jakuba żeby poprowadził.
To jak, kto się pisze?
Zainteresowanych proszę o maila – salligia@gmail.com
A żeby mail nie utonął w stercie innym maili, w temacie proszę wpisać [Warsztaty]
Znana warszawskim miłośnikom fantastyki, gier planszowych i RPG, klubokawiarnia ma niestety znowu kłopoty z siedzibą. Budynek przy ulicy Jezierskiego 3/5 został przeznaczony przez miasto do rozbiórki. Trzy letnia umowa już po roku przestała obowiązywać, dając im kilku tygodniowym termin na wyprowadzkę. Ostatecznie udało się go przedłużyć do końca kwietnia tego roku. Niestety czas biegnie, a poszukiwania nowego lokalu na razie nie dały efektów, bowiem wszystkie nowe lokalizacje Paradoxu są blokowane głównie przez wspólnoty mieszkaniowe, w których okolicy miałby on funkcjonować. Historia została już opisana przez Gazetę Wyborczą, jak również w MMWarszawa.
Paradox-cafe jest miejscem, jakich bardzo mało w Warszawie. Wypełnione kilkoma tysiącami książek, jest miejscem gdzie organizowane są spotkania z pisarzami, muzykami oraz innymi osobami, które współtworzą obecną kulturę. W tym cieszącym się przyjacielską, kameralną atmosferą, tworzoną przez stałych i nowych bywalców lokalu, miejscu spotkania ze znajomymi przy kawie lub czymś mocniejszym stają się czymś wyjątkowym.
Dlatego powinno nam zależeć, żeby takie miejsca zdobiły mapę warszawy, w dobie, gdy prawdziwą kulturę zastępuje się pustą, komercyjną działalnością.
Pomóżmy Paradoxowi i podpiszmy petycję w jego obronie (ww. petycję, można podpisywać w siedzibie klubu przy ul. Jezierskiego 3/5).
Dziś zabawię się w konferansjera. A co mi tam. Takie wydarzenie, że warto porobić z siebie jeszcze większą wariatkę niż się jest.
Staję przed wami, poprawiam muchę i biorę w dłoń mikrofon.
- Szanowne Panie, Szanowni Panowie. Mam zaszczyt zaaaaapreeeezentować. – i tu się drę niemiłosiernie dłonią wskazując na kurtynę. Kurtyna rozjeżdża się w iście teatralnym stylu a oczom naszym ukazuje się ekran kinowy, a na nim napis: PANOPTIKON.
- Zbliża się. Wielkimi krokami. A ja, dziś z tego miejsca, wszystkich serdecznie zapraszam!!!!!!
A zaraz po tym, informacja przeznaczona dla oczu fanów i pasjonatów wszelakich fantastycznych gier, zabaw i spotkań.
PANOPTIKON
Ogólnopolski konwent miłośników fantastyki oraz gier fabularnych…
…odbędzie się w Kazamatach w Krakowie w terminie 25-27 Lutego A.D.2011.
W programie między innymi:
-Andrzej Pilipiuk – historie alkoholowe
-Pani docent Anna Pituch-Noworolska – choroby popromienne (Blok Postapokaliptyczny)
-Pani Agnieszka Dudek z fundacji ARTS – Organizacje pozarządowe – dyskusja
-Pan prof. K. Adamek – Patolog – „Zagadnienia etyczne w neuropatologii”
-Między horrorem a groteską -spotkanie z Kazimierzem Kyrcz Jr i Dawidem Kainem poprowadzi Michał Stonawski.
-Jacek ‘Darken’ Gołębiowski – „The Shadows of Yesterday” Prezentacja nowego systemu w konwencji postapokaliptycznego Sword & Sorcery
-Ignacy Trzewiczek – spotkanie z wydawnictwem „Portal” oraz prezentacja „Neuroshimy Tactics”
-Kuźnia Gier – Prezentacja systemu „Wolsung” oraz gry karcianej „Veto”
-Prelekcje
-konkursy
-GamesRoom
-sesje RPG
-w nocy z soboty na niedzielę – impreza klubowa dla uczestników konwentu
…i wiele innych.
Program nadal OTWARTY!
panoptikon.krk@gmail.com
Przewidujemy dwa bloki:
Blok I – Post apokalipsa (Neuroshima, Fallout, prezentacje wydawnictwa Portal)
Blok II – blok ogólny (Cyberpunk, WoD, Spotkania, konkursy, prezentacje wydawnictwa Kuźnia Gier)
Na terenie konwentu można spożywać alkohol zakupiony w barze.
NA TEREN KONWENTU MAJĄ WSTĘP TYLKO OSOBY KTÓRE UKOŃCZYŁY 18LAT
Akredytacja – TYLKO PO OKAZANIU DOWODU OSOBISTEGO.
Trzydniowa: 40zł – wraz z zakwaterowaniem w noclegowni Orange
Trzydniowa: 25zł – bez noclegu
Dzienna:
Piątek -10zł (bez noclegu)
Sobota 15zł (bez noclegu)
Niedziela: free
PRZEDPŁATA do 20.02.2011 – liczy się data stempla pocztowego w przypadku wpłaty przez pocztę.
Trzydniowa: 35zł – wraz z zakwaterowaniem w noclegowni Orange
Trzydniowa: 20zł – bez noclegu
W tytule przelewu proszę wpisać PANOPTIKON [imię][nazwisko]
Numer rachunku
PKO BP Piotr Szczurek
78 1020 2528 0000 0702 0294 2456
Przedpłaty NIE BĘDĄ ZWRACANE.
http://www.kazamaty.com.pl/panoptikon/
panoptikon.krk@gmail.com
Jesteśmy na facebook.com
http://www.facebook.com/event.php?eid=181411981885188
by Salligia
Już zbliża się ku końcowi kręcenie polskiego filmu fantasy. Pierwszego po Wiedźminie (który w 2001r sprawił, że polskie fantasy przestało istnieć….) w naszym kraju.
„Drużyna”, bo taki tytuł roboczy nosi nowy film, ma pokazać, że Polacy też potrafią.
Co ważniejsze, film jest non – profitowy. Wszyscy , którzy przy nim pracują, robią to za darmo. Wkładają swoją pracę by stworzyć coś genialnego. I doskonale się przy tym bawią. Jak na razie były 34 dni zdjęciowe, większość w okolicach Płocka, ale nie tylko. Na świeżym powietrzu, w pomieszczeniach, w studiu. Do końca kręcenia zostało już bardzo niewiele, rzec by można, że już ułamek procenta.
Teraz już tylko kilka scen do nagrania, postprodukcja. Trzeba zmontować całość, zrobić czary – mary z dźwiękiem i obrazem i kilka innych rzeczy.
Ma to być najlepszy film fantasy w naszym kraju „ever”. I taki będzie. I nie uważam tak tylko dlatego, że ja przy nim pracuję.
Byłam na każdym planie, widziałam trochę „obrazków”, zdjęcia, rozwój pracujących przy filmie osób.
Aktorzy rozkwitli. Każda scena jaką się kręci jest super.
Już osobiście nie mogę się doczekać zakończenia zdjęć i obejrzenia całości… w kinie. Tak, nawet ja, mimo że film znam od A do Z, znam każdą pomalowaną buzię, pójdę do kina. A co? I to nie tylko by zobaczyć swoje nazwisko na wielkim ekranie
Jak na razie na Internecie pojawiają się różne informacje odnośnie filmu – zdjęcia z planów, relacje, artykuły. Pieczę nad filmem objęła gazeta Nowa Fantastyka, dała nam miejsce na swojej stronie byśmy umieszczali relacje, informowali czytelników jak idą prace.
Jak byście mieli chęć prześledzić jak od początku przebiegały prace, bardzo proszę:
http://www.fantastyka.pl/56.html
A jest co oglądać.
Tak samo serdecznie zapraszam na facebooka Drużyny – tam pojawiają się najświeższe informacje.
http://www.facebook.com/Druzyna
Dostępny jest także pierwszy teaser na youtubie
http://www.youtube.com/watch?v=mC7C0Yl_MyY
A już niedługo oficjalny trailer!!!
Tak, jakoś przed Świętami już będzie można zobaczyć więcej „obrazków”, dowiedzieć się kilku rzeczy które budują historię filmu, narobić sobie smaku kilkoma ładnymi scenami.
Ale to przed Świętami.
Powiem Wam, że ja trailer już widziałam. I oglądam go kilka razy dziennie ciesząc oczy i nabierając ochoty na obejrzenie całości.
I już się nie mogę doczekać efektu. Mam nadzieję, że przejdzie moje najśmielsze oczekiwania.
Premiera zapowiadana jest na okolice kwietnia/maj. Ale to jeszcze z całą pewnością poinformuję.
A dziś…? Dziś znów kręciliśmy, tym razem w studiu sceny z Mirosławem Zbrojewiczem. I muszę Wam powiedzieć, że jestem nim zachwycona. Każdy plan zdjęciowy na jakim się zjawiał jest niezapomniany (a kręciliśmy z nim kilka razy, na różnych lokacjach) i, prócz tego, że uważam, że jest genialnym aktorem, stwierdzam, że jako człowiek jest CU-DO-WNY.
Przemiły, sympatyczny, normalny. Rozmawiał ze mną jak byśmy byli dobrymi znajomymi. Opowiadał o dzieciach, o znajomych, o planach filmowych. A przecież jestem jedynie „pudernicą”, która miała sprawić, by się nie świecił w kamerze.
Miłością wielką zapałałam i mam nadzieję, że to nie będzie ostatni raz gdy będę miała możliwość z nim pracować.
No i nie byłabym sobą gdybym moi mili nie wzięła dla Was od niego autografu. I znów z braku kartki użyłam najlepiej nadającego się do tego „płótna” – siebie. Cóż za przeżycie
W niedzielę 07.11.2010r. był niezapomniany dzień.
Pisałam poprzednio, że zbliża się koncert Closterkellera. I że będę na nim. Byłam
Ba, nawet wyciągnęłam naszego groźnego kochanego Ae coby trochę w tłum poszedł.
Ale od początku.
Miałam wielki problem, bo w sumie idąc na koncert rocka gotyckiego, ubrać się w sukienkę w kwiatki to wieś. Tak, wiem, przesadzam i to ostro
Zwłaszcza, że w takim stroju mnie nie zobaczycie za Chiny Ludowe ;P Ale jak na kobietę przystało, problem miałam gigantyczny. W co się ubrać. W szafie jeansy, swetry, jakieś spódnice też się znalazły, ba! nawet mundur mój własny, prywatny
Ale jak to wszystko sklecić w coś co od biedy może uchodzić za nieudolną próbę wtopienia się gothic tłum? Z pomocą przyszedł mi mój luby Miś. Tu poprawił, tu poradził, wskazał spódnicę, tu kazał odpiąć broszę od gorsetu i przypiąć do bluzki, założyć glany i umalować się zajemocno.
I tak pojechałam do Ae
Ruszyliśmy na koncert robiąc sobie miły postój (jakoś support nas tak bardzo nie ciągnął, więc pozwoliliśmy sobie na spotkanie w miłym gronie
).
Dotarliśmy na koncert, który od chwili już trwał.
Od wejścia trafiliśmy w dość spory tłumek podśpiewujących pod nosem, kiwających się w takt muzyki ludzi. I to nie tylko ludzi w okolicach wieku lat 20. Mignęła nam parka gdzieś pod sześćdziesiątkę! Oczywiście w swej perfidii pozwoliłam sobie zażartować do Ae, że ktoś musiał z wnuczką przyjść, bo samej jej nie chcieli puścić. Ale parka wyglądała na rozbawionych, w doskonałych humorach, zainteresowanych koncertem.
Zespół dawał czadu na scenie, a Anja wyglądała wprost bosko.
Talia jak u osy dodatkowo ściśnięta wściekle czerwonym gorsetem do tego czarno białe wdzianko i słodki czerwony kapelusik. Po prostu słitaśnie. A potem zmiana ciuchów na czarne… mmmm…. co za ciało, energia, szał. Aż się miło na sercu robiło jak się widziało Ankę szalejącą na scenie.
Przyznam się bez bicia, że z dorobku zespołu znam ledwie kilka piosenek, i to najbardziej te, przy których pracowałam. I może nie jest to rodzaj muzyki jaki bym sobie puszczała wieczorkiem czy też w samochodzie, bo wychowałam się na jazzie i bluesie, oraz rocku i jakoś nie do końca lubię piosenki w naszym rodzimym języku (No cóż, nie trafiłam na nic co by mnie zachwyciło, no może pomijając Dżem) to bawiłam się wspaniale!
Chociaż przyznać się muszę także, że w moim burzliwym życiu był także okres muzyki ciężkiej, glanów, irokezów i „zemsty za moją inność” – czyli sklepania przez łysych.
Ale wielkie show, energia Anji, teksty które odbieram nie do końca jak tylko piosenki, bo znam Anję osobiście i mimo że nie wiem o niej wiele, zachwyciły mnie. Do tego muzyka, świetna muzyka jaką tworzą chłopaki.To dało bardzo miłą mieszankę wybuchową. Z wyrazem dziecięcego zadowolenia stałam sobie z Ae na sali kiwając się razem z tłumem, nucąc refreny które jakimś dziwnym trafem łatwo wpadały w ucho.
Potem tłum skandujący „Clo-ster- ke-ller” i bisy. Pierwszy, drugi, trzeci.
W trakcie jednego z nich Anja wyszła na scenę z gitarą. Zieloną. Myślałam, że zakrztuszę się colą jak ją zobaczyłam.
A potem wszyscy zebrani mieli okazję usłyszeć historię jak Anja dostała w swoje ręce oną gitarę. Wprawdzie nie tak ładnie, ze szczegółami i wesoło jak Anja, ale i ja Wam przytoczę część tej opowieści.
Byli z chłopakami z zespołu w sklepie muzycznym. Gitarki, brzdąkanie, uściski dłoni, „jak miło, że chcecie na nich grać”, uśmiechy. A potem głos Anji ponad wszystkim, mówiący coś w stylu (przepraszam, że nie pamiętam dokładnie słów, mam nadzieję, że nie przekręcę za bardzo i za dużo nie dodam od siebie): ” Wprawdzie nie umiem grać na gitarze, ale ja też chcę móc wyjść na scenę i szaleć jak oni. Tylko to musi być taka gitara jakiej żaden facet by nie chciał używać.”
I dostała. Zieloną (na zdjęciu nawet ją widać… i jak Wam się podoba? Wybaczcie jakość zdjęcia, ale robione było komórką)
I szalała z nią po scenie waląc w struny, machała włosami, skakała. Jakby z gitarą w dłoni się urodziła.
Przedostatnia piosenka jaką zagrali jeszcze nie była nigdzie umieszczana. Tytułu nie pamiętam, chyba, ale nie na 100%, „Król jest nagi” – choć artystka sama określiła to jako „trucie o polityce”.
A na koniec… stałam wsłuchana w głos Anji i podśpiewywałam w tłumie razem z nią i zbieraniną ludzi, z uśmiechem na twarzy. Bo „na deser” złożyła pokłon Panu Wampirów śpiewając piosenkę „Nocarz”, z którą mam miłe wspomnienia. Przy okazji kręcenia teledysku do niej poznałam właśnie Anję i zespół, a sama praca nad nim była zapłonem który popchnął mnie do działania w moim zawodzie – to było moje pierwsze zlecenie po długim czasie stagnacji po szkole.
Więc stałam ucieszona jak dziecko, i mimo tłumu w koło, ja przed oczami widziałam sceny z teledysku, przypominałam sobie jak cały dzień spędziliśmy w dyskotece, kręcąc sceny z zespołem, to jak Anja leżała na scenie, ja się nad nią pastwiłam i robiłam jej rany postrzałowe na piersi. I przypominałam sobie premierę teledysku. Wielki ekran jak w kinie, ludzie na sali, zespół, reżyser Staszek Mąderek. I cudowne uczucie jak pierwszy raz w życiu zobaczyłam swoje nazwisko w napisach. Aż się łezka kręci w oku
Gdy zeszli ze sceny i ludzie już powoli znikali z Proximy, my z Ae jeszcze siedzieliśmy. Żeby spotkać się na chwilę z Anją, z zespołem, podziękować za zaproszenie. A potem, przed północą, wróciliśmy do swoich domów. Ja nucąc sobie Nocarza i uśmiechając się jak dziecko które dostało lizaka… A Ae… a to już jego trzeba się zapytać

by Salligia
Zespół Closterkeller zaczął swoją karierę w roku 1988. Jest na polskiej scenie przedstawicielem nurtu tzw. „klimatycznego” rocka. Teksty pisane przez Anję to mroczna poezja, pełna metafor, co stanowi w pewnym sensie wizytówkę zespołu i jego wielki atut.
Przez wiele lat istnienia zespołu zaobserwować można było bardzo dużą, zaawansowaną ewolucję, prowadzącą słuchacza od chorych brzmień, przez, jak to można przeczytać na stronie zespołu, „flirt z ciężkim metalem” (strasznie mi się to określenie podoba), aż do obecnego pop-rocka, czy też rocka gotyckiego.
Grono słuchaczy jest bardzo szerokie. Na koncertach można spotkać nie tylko młodzież metalową, gotycką, ale też osoby ze środowisk rockowych czy też pop. Widać , że z zespołem związane są także starsze osoby, których część wychowywała się na ciężkich brzmieniach Closterkellera, oraz takie, które dopiero teraz do tych brzmień się przekonali. Niewątpliwie zespół jest kultową formacją sceny polskiej, obecną na niej już ponad 20 lat, z wciąż nie malejącym gronem fanów, a co więcej, z gronem słuchaczy wciąż rosnącym. Przyczyną tak wielkiego sukcesu i zainteresowania zespołem może być ogromna różnorodność stylistyczna jaką cechują się ich utwory. Chociaż mimo tego, zespół posiada swój łatwo rozpoznawalny i bardzo charakterystyczny styl, jego repertuar pełen jest mistycznych kawałków, które wyróżnia go na tle innych twórców z pierwszej ligi polskiego rocka.
No ale dobrze… czemu piszę o zespole Closterkeller? Czy dlatego, że akurat ma swoją trasę koncertową „ABRACADABRA Gothic Tour 2010″? Nie. Czy dlatego, że już w tą niedzielę, 07.11.2010r. zespół zagra w warszawskiej Proximie? Też nie, choć sam koncert tak jak i sama trasa, są sporym wydarzeniem w światku gothic rockowym i warto go zobaczyć (ja się wybieram
)
Piszę o zespole dlatego, że miałam wczoraj, 31.10.2010r. gigantyczną przyjemność być na zaaranżowanej przez Katarzynę „Aradię” Tyśnicką – fotografa, sesji zdjęciowej Anji Orthodox i Mariusza Kumali z zespołu Closterkeller. Korzystaliśmy z uprzejmości Studia Eurocom w Warszawie (studio zajmujące się tworzeniem kreskówek, dubbingowaniem filmów), które użyczyło nam miejsca i części sprzętu (jak np. tła) by owa sesja mogła się odbyć. A ja zostałam poproszona o zrobienie makijaży Anji, a także o namalowanie na jej ciele pewnych wzorów, które miały się komponować z jedną z aranżacji.
Anja i Mariusz, w swoich stylizacjach wyglądali wspaniale. Kilka zmian ciuchów, dodatków sprawiło, że Anja co i rusz rozkwitała jak nowy gotycki kwiat
lub też przeistaczała się np. w lolitkę (częścią jednej ze stylizacji była bluzka, która nazywała się „lolicia koszulka” z internetowego sklepu ReStyle).
Mimo że miałam już wcześniej okazję pracować z Anją i jej zespołem (charakteryzowałam do dwóch teledysków kręconych przez zespół – „Nocarz” i „Ogród Półcieni”), była to wielka przygoda i nie lada wyzwanie
Trochę się stresowałam, bo mimo że sama artystka jest osobą przemiłą, sympatyczną i genialną w swoim podejściu, sam fakt, że pracuje się z kimś kogo doświadczenie na scenie przekracza 2/3 mojego jakże krótkiego życia… jest czymś co sprawiało, że czułam się „malutka”
Ale mimo to zdjęcia wyszły wspaniale, a Anja jest bardzo wdzięcznym obiektem do fotografowania. No i dała się namówić, ulegając czarowi mojego cielęcego, proszącego spojrzenia
by na moje ręce… chociaż to stwierdzenie nie do końca pasuje, bo ręce to ja miałam na stole… w każdym razie, NOSON dostał od Anji autograf. A z racji braku innego „płótna” – autograf był na mnie. Zresztą sami możecie zobaczyć na górze wpisu
Historia zespołu została zaczerpnięta z oficjalnej strony zespołu Closterkeller
by Salligia
Witajcie,
zwą mnie Saper i od dziś będę pisał w temacie Manga/Anime. Mam zamiar opisywać to co się kroi w świecie M/A w związku z premierami i ciekawymi wydarzeniami.
Oprócz tego, będę przedstawiał Wam recenzje oraz relacje z konwentów, na których byłem, bądź tych, na temat których informacje zdobyłem. Mam nadzieje, że przypadną wam do gustu moje wpisy. Pierwszy już niedługo. Aktualnie zbieram do niego materiały.
Związku z tym, że zbliża nam się Święto Zmarłych oraz Halloween postanowiłem opowiedzieć Wam o jednym z najbardziej znanych demonów z kultury japońskiej. Chodzi tu o Kappe.
Kappa, bądź też kawatarō, według legend jest wodnym demonem skorym do psikusów ale także czynów zagrażających ludzkiemu życiu. Spotkać go można blisko rzek, jezior, a nawet w podmokłych lasach.
Przez lata wygląd Kappy się nie zmienił, czego nie można powiedzieć o opisie jego zachowań, który ulegał zmianom nie raz. Aktualnie ten demon kojarzy się ludziom z ogórkami, które według podań były jedyną rzeczą zdolną uratować człowiekowi życie przed utopieniem.
W najstarszych podaniach demon ów nie był spokojną istotą. Był skłonny do gwałtów na ludzkich kobietach oraz do topienia dzieci, które zbytnio zbliżyły się do jego terytorium.
W wioskach zaczęto obchodzić uroczystości, których nieodłącznym elementem były ognie, dlatego że demony się ich bały i trzymały od nich z daleka. Z biegiem lat ten wizerunek łagodniał, wynikiem tego jest obecny Kappa - spokojna istota ze skłonnościami do ogórków oraz dbająca o swoje terytorium.
A więc pamiętajcie, kiedy będziecie na jeziorem bądź nad rzeką ogórek może wam uratować życie nie zapomnijcie o tym!
by Saper
…zbliża się premiera kolejnego projektu Stowarzyszenia Kultury i Fantastyki Noson. Kelemor to świat fantasy oparty na mitologii oraz mechanice gry Lineage 2. Ekipa dokonuje ostatnich szlifów i już wkrótce zostanie uruchomiona wersja testowa. Mamy szczerą nadzieję, ze wszystko pójdzie gładko i już niedługo będziemy mogli zaprosić Was do wspólnej zabawy. Tym czasem prosimy o cierpliwość. Na pewno nie pozwolimy Wam przegapić premiery!