Zespół Closterkeller zaczął swoją karierę w roku 1988. Jest na polskiej scenie przedstawicielem nurtu tzw. „klimatycznego” rocka. Teksty pisane przez Anję to mroczna poezja, pełna metafor, co stanowi w pewnym sensie wizytówkę zespołu i jego wielki atut.

Przez wiele lat istnienia zespołu zaobserwować można było bardzo dużą, zaawansowaną ewolucję, prowadzącą słuchacza od chorych brzmień, przez, jak to można przeczytać na stronie zespołu, „flirt z ciężkim metalem” (strasznie mi się to określenie podoba), aż do obecnego pop-rocka, czy też rocka gotyckiego.

Grono słuchaczy jest bardzo szerokie. Na koncertach można spotkać nie tylko młodzież metalową, gotycką, ale też osoby ze środowisk rockowych czy też pop. Widać , że z zespołem związane są także starsze osoby, których część wychowywała się na ciężkich brzmieniach Closterkellera, oraz takie, które dopiero teraz do tych brzmień się przekonali. Niewątpliwie zespół jest kultową formacją sceny polskiej, obecną na niej już ponad 20 lat, z wciąż nie malejącym gronem fanów, a co więcej, z gronem słuchaczy wciąż rosnącym. Przyczyną tak wielkiego sukcesu i zainteresowania zespołem może być ogromna różnorodność stylistyczna jaką cechują się ich utwory. Chociaż mimo tego, zespół posiada swój łatwo rozpoznawalny i bardzo charakterystyczny styl, jego repertuar pełen jest mistycznych kawałków, które wyróżnia go na tle innych twórców z pierwszej ligi polskiego rocka.

No ale dobrze… czemu piszę o zespole Closterkeller? Czy dlatego, że akurat ma swoją trasę koncertową „ABRACADABRA Gothic Tour 2010″? Nie. Czy dlatego, że już w tą niedzielę, 07.11.2010r. zespół zagra w warszawskiej Proximie? Też nie, choć sam koncert tak jak i sama trasa, są sporym wydarzeniem w światku gothic rockowym i warto go zobaczyć (ja się wybieram :) )

Piszę o zespole dlatego, że miałam wczoraj, 31.10.2010r. gigantyczną przyjemność być na zaaranżowanej przez Katarzynę „Aradię” Tyśnicką – fotografa, sesji zdjęciowej Anji Orthodox i Mariusza Kumali z zespołu Closterkeller. Korzystaliśmy z uprzejmości Studia Eurocom w Warszawie (studio zajmujące się tworzeniem kreskówek, dubbingowaniem filmów), które użyczyło nam miejsca i części sprzętu (jak np. tła) by owa sesja mogła się odbyć. A ja zostałam poproszona o zrobienie makijaży Anji, a także o namalowanie na jej ciele pewnych wzorów, które miały się komponować z jedną z aranżacji.

Anja i Mariusz, w swoich stylizacjach wyglądali wspaniale. Kilka zmian ciuchów, dodatków sprawiło, że Anja co i rusz rozkwitała jak nowy gotycki kwiat ;) lub też przeistaczała się np. w lolitkę (częścią jednej ze stylizacji była bluzka, która nazywała się „lolicia koszulka” z internetowego sklepu ReStyle).

Mimo że miałam już wcześniej okazję pracować z Anją i jej zespołem (charakteryzowałam do dwóch teledysków kręconych przez zespół – „Nocarz” i „Ogród Półcieni”), była to wielka przygoda i nie lada wyzwanie :) Trochę się stresowałam, bo mimo że sama artystka jest osobą przemiłą, sympatyczną i genialną w swoim podejściu, sam fakt, że pracuje się z kimś kogo doświadczenie na scenie przekracza 2/3 mojego jakże krótkiego życia… jest czymś co sprawiało, że czułam się „malutka” :) Ale mimo to zdjęcia wyszły wspaniale, a Anja jest bardzo wdzięcznym obiektem do fotografowania. No i dała się namówić, ulegając czarowi mojego cielęcego, proszącego spojrzenia ;) by na moje ręce… chociaż to stwierdzenie nie do końca pasuje, bo ręce to ja miałam na stole… w każdym razie, NOSON dostał od Anji autograf. A z racji braku innego „płótna” – autograf był na mnie. Zresztą sami możecie zobaczyć na górze wpisu  :)

Historia zespołu została zaczerpnięta z oficjalnej strony zespołu Closterkeller

by Salligia