Już zbliża się ku końcowi kręcenie polskiego filmu fantasy. Pierwszego po Wiedźminie  (który w 2001r sprawił, że polskie fantasy przestało istnieć….) w naszym kraju.

„Drużyna”, bo taki tytuł roboczy nosi nowy film, ma pokazać, że Polacy też potrafią.

Co ważniejsze, film jest non – profitowy. Wszyscy , którzy przy nim pracują, robią to za darmo. Wkładają swoją pracę by stworzyć coś genialnego. I doskonale się przy tym bawią. Jak na razie były 34 dni zdjęciowe, większość w okolicach Płocka, ale nie tylko. Na świeżym powietrzu,  w pomieszczeniach, w studiu. Do końca kręcenia zostało już bardzo niewiele, rzec by można, że już ułamek procenta.
Teraz już tylko kilka scen do nagrania, postprodukcja. Trzeba zmontować całość, zrobić czary – mary z dźwiękiem i obrazem i kilka innych rzeczy.

Ma to być najlepszy film fantasy w naszym kraju „ever”. I taki będzie. I nie uważam tak tylko dlatego, że ja przy nim pracuję.

Byłam na każdym planie, widziałam trochę „obrazków”, zdjęcia, rozwój pracujących przy filmie osób.

Aktorzy rozkwitli. Każda scena jaką się kręci jest super.

Już osobiście nie mogę się doczekać zakończenia zdjęć i obejrzenia całości… w kinie. Tak, nawet ja, mimo że film znam od A do Z, znam każdą pomalowaną buzię, pójdę do kina. A co?  I to nie tylko by zobaczyć swoje nazwisko na wielkim ekranie :P

Jak na razie na Internecie pojawiają się różne informacje odnośnie filmu – zdjęcia z planów, relacje, artykuły. Pieczę nad filmem objęła gazeta Nowa Fantastyka, dała nam miejsce na swojej stronie byśmy umieszczali relacje, informowali czytelników jak idą prace.

Jak byście mieli chęć prześledzić jak od początku przebiegały prace, bardzo proszę:

http://www.fantastyka.pl/56.html

A jest co oglądać.

Tak samo serdecznie zapraszam na facebooka Drużyny – tam pojawiają się najświeższe informacje.

http://www.facebook.com/Druzyna

Dostępny jest także pierwszy teaser na youtubie

http://www.youtube.com/watch?v=mC7C0Yl_MyY

A już niedługo oficjalny trailer!!!

Tak, jakoś przed Świętami już będzie można zobaczyć więcej „obrazków”, dowiedzieć się kilku rzeczy które budują historię filmu, narobić sobie smaku kilkoma ładnymi scenami.

Ale to przed Świętami.

Powiem Wam, że ja trailer już widziałam. I oglądam go kilka razy dziennie ciesząc oczy i nabierając ochoty na obejrzenie całości.

I już się nie mogę doczekać efektu. Mam nadzieję, że przejdzie moje najśmielsze oczekiwania.

Premiera zapowiadana jest na okolice kwietnia/maj. Ale to jeszcze z całą pewnością poinformuję.

A dziś…? Dziś znów kręciliśmy, tym razem w studiu sceny z Mirosławem Zbrojewiczem. I muszę Wam powiedzieć, że jestem nim zachwycona. Każdy plan zdjęciowy na jakim się zjawiał jest niezapomniany (a kręciliśmy z nim kilka razy, na różnych lokacjach) i, prócz tego, że uważam, że jest genialnym aktorem, stwierdzam, że jako człowiek jest CU-DO-WNY.

Przemiły, sympatyczny, normalny. Rozmawiał ze mną jak byśmy byli dobrymi znajomymi. Opowiadał o dzieciach, o znajomych, o planach filmowych. A przecież jestem jedynie „pudernicą”, która miała sprawić, by się nie świecił w kamerze.

Miłością wielką zapałałam i mam nadzieję, że to nie będzie ostatni raz gdy będę miała możliwość z nim pracować.

No i nie byłabym sobą gdybym moi mili nie wzięła dla Was od niego autografu. I znów z braku kartki użyłam najlepiej nadającego się do tego „płótna” – siebie. Cóż za przeżycie ;)